
Znudzonym tradycyjnymi zbiorami opowiadań bez wyczekiwanej puenty można z czystym sumieniem polecić Wydech. Mieszczą się w nim mini powieści i mini opowiadania. Przestrzenie, po których się w tym zbiorze poruszamy trudno zdefiniować inaczej niż wymagające sporych pokładów wyobraźni. Chiang poczyna sobie z Czytelnikiem śmiało i zakłada, że jest on odpowiednio przygotowany na serwowaną porcję zagadnień i pojęć naukowych. Trzeba się orientować w wykreowanej rzeczywistości tu i teraz, natychmiast i po wielokroć, bo następna opowieść czai się już za kolejną, przewróconą stroną. Amerykański pisarz z premedytacją gimnastykuje nasze umysły. Każe nam spojrzeć na siebie i świat z dotąd nie przyjmowanej perspektywy. Podda w wątpliwość podstawowe zasady i założenia, które napędzały nas póki co, do działania. Takim najbardziej wstrząsającym opowiadaniem jest z całą pewnością Co z nami będzie. I choć to Wydech zasłużenie stał się tytułem przewodnim zbioru, to jednak owo najkrótsze “przesłanie” pozostawia na Czytelniku najtrwalszy ślad. Będziemy poruszać się w czasie i przenosić w przestrzeni. Będziemy przekraczać fizyczne i technologiczne ograniczenia. Odczujemy pierwotny, ludzki strach przed dokonaniem niewłaściwego wyboru i ponosić konsekwencje tego, że nie wiemy czym ten właściwy wybór faktycznie jest. Spróbujemy określić czy brakujący w życiu element ludzki można efektywnie zastąpić rzeczą, choćby i genialnie skonstruowaną. Zastanowimy się czy warto podejmować wysiłek czy może lepiej poddać się nieuniknionemu biegowi wydarzeń. Wydech nie pozostawi Czytelnika obojętnym. Dla jednego będzie genialnym obrazem, który otworzy umysł na nowe, hipotetyczne możliwości. Dla innego będzie przyczyną zwątpienia w wyznawany do tej pory system wartości. Pod tym względem, lektura tej książki niesie ze sobą pewne konsekwencje. Czy będą pozytywne, zależy wyłącznie od siły charakteru i elastyczności odbiorcy. Czujecie się na tyle silni, by sięgnąć po tę pozycję?
