“Żyj i pozwól żyć”, Hendrik Groen

Żyj i pozwól żyć ma rozśmieszyć Czytelnika i choć obiecywanych salw śmiechu doczekać się przy lekturze raczej trudno, humoru w niej nie brakuje. Przygotowania do śmierci, nawet tej sfingowanej, mogą jak się okazuje być poważnym motywem zupełnie niepoważnej historii. Znajdziemy tu marazm i minimalizm życiowy. Miłość i zgliszcza po niej. Rozterki między przywiązaniem, a prawem do własnego szczęścia. Hendrik Groen nie koloryzuje rzeczywistości. Przydaje jej ironicznego, słodko – gorzkiego charakteru.

Czytelnik posiądzie szeroką wiedzę na temat tajników kremacji zwłok. Procedury pogrzebowe oraz formalne uznanie za zmarłego, po lekturze tej książki nie stanowić już będą dla niego żadnej tajemnicy. Wraz z głównym bohaterem zaplanuje własny pogrzeb z najmniejszymi i nie najsmutniejszymi szczegółami. Poczuje ten dreszczyk emocji, który wywołać może jedynie perspektywa rozpoczęcia zupełnie nowego, oczywiście lepszego, życia. Huragan uczuć jakie się po drodze pojawią, zdecydowanie umilą każdy kolejny dzień czytania.

Z tej ironicznej opowieści wyłania się obraz nas samych, dążących na różne sposoby do osiągnięcia upragnionego szczęścia. Jedni są w stanie podjąć w tym celu ogromne ryzyko, inni kurczowo trzymają się swojego status quo. Dla jednych liczy się wieczna zabawa, pozostali potrzebują poczucia, chociażby iluzorycznego, że panują nad rzeczywistością. Apetyt niektórych bywa ogromny, podczas gdy wielu zadowala się namiastką błogostanu.

Żyj i pozwól żyć zdejmuje ze śmierci tę przyciężką zazwyczaj, aurę smutku i rozpaczy. A jeżeli o odchodzeniu będziemy umieli myśleć bardziej swobodnie, to jest szansa, że do teraźniejszości i życia w ogóle podejdziemy również z większym luzem. Korzyści okażą się wówczas nieuniknione.

Egzemplarz do recenzji dostarczył serwis jakkupowac.pl.