“Wybrzeże śmierci”, Víctor del Árbol

Víctor del Árbol wprowadza nas od pierwszych stron, jednocześnie w kilka wątków. Z pozoru tylko nic ich ze sobą nie wiąże. Mimo usilnych prób znalezienia choćby namiastki wspólnego mianownika, Czytelnik jest trzymany w niepewności niemal do końca historii. Życiorysy głównych postaci są bolesne i zazwyczaj, w jedynie niewielkim stopniu, od nich samych zależne. Nieprzepracowane traumy odciskają piętno na losach najbliższych im osób i stają się barierą w drodze do normalności.

Nieuleczalne choroby, seryjny morderca, zabójstwo w afekcie, porwania, represje wobec przeciwników reżimu i podwójne oblicza ludzi wplątanych w polityczne zawieruchy Hiszpanii i Argentyny. W tym krajobrazie Árbol, umieszcza dodatkowo szczyptę namiętności i przy zachowaniu skrzętnie odliczonych proporcji strachu, sekretów i napięcia, oddaje w ręce Czytelnika interesującą powieść kryminalną. Obejmuje ona losy kilku pokoleń, którym towarzyszą niestety liczne wątki fatalistyczne. Mimo, że historia nie grzeszy optymizmem, tworzy w zamian ten wyjątkowy, intrygujący nastrój, w który z ochotą wkraczamy, spragnieni mocnych wrażeń.

W Wybrzeżu śmierci, odnajdziemy sporo przenikliwych obserwacji ludzkiej psychiki. Śledząc opisy irytujących zachowań, niezręcznych sytuacji lub zaskakujących okoliczności, trudno się powstrzymać przed bezwiednym stwierdzeniem: dokładnie tak to wyglądało, właśnie to czułem w podobnym położeniu.

Árbol przenosi nas z jednej sceny wydarzeń w kolejną, bez ostrzeżenia. Bezkarnie eksperymentuje z chronologią, a nawet realnością niektórych postaci. Jest z pewnością wiarygodny w swojej opowieści. I tylko jeden element powoduje dotkliwy zgrzyt. Stawia bowiem znak równości między autyzmem i obłąkaniem, z czym, mimo ogromnej sympatii do pisarskiego rzemiosła hiszpańskiego twórcy, trudno się zgodzić.

Można odnieść wrażenie, że Autor stawia tutaj tezę o nieuchronnej nieprzydatności jakichkolwiek kodeksów moralnych i tak zwanych drogowskazów życiowych. W obliczu okrucieństwa świata i nieprzewidywalności zdarzeń, te sztucznie wymyślone normy zachowań, są właściwie zupełnie nieprzydatne. W tym, jak mniemam, wyraża się tragizm ludzkiej egzystencji, jaką jest brak rzetelnej instrukcji obsługi życia. Osamotnienie w wybieraniu postaw, od narodzin aż po śmierć.

Książkę do recenzji dostarczył serwis Jakkupowac.pl