“Świadek”, Günter Krieger

Günter Krieger zabiera nas w sam środek wydarzeń leżących u zarania naszej ery. I chociaż osią powieści staje się kres życia rabbiego imieniem Jezus, to jednak głównymi bohaterami okazują się – przystojny, młody grecki mim oraz jego żydowska, przecudnej urody, wybranka. Niemieckiemu pisarzowi udało się napisać o wydarzeniach, które w większości znamy jako doniosłe i opiewane z patosem, jakby były one częścią zupełnie zwyczajnego życia ludzi w jednej z wielu, rzymskich prowincji.

W Świadku, obok prawdziwych postaci pojawiają się również fikcyjne, ubarwiając w ten sposób konwencjonalną historię biblijną. Dzięki temu, zyskuje ona zupełnie nowy, świeży wymiar. Nie trzeba być specjalnie religijnym, żeby przeczytać ją z faktycznym zaciekawieniem.

Wraz z parą kochanków, zupełnie niepostrzeżenie wkraczamy w świat starożytnej polityki, zależności na szczytach władzy i rodzącego się zaledwie chrześcijaństwa. Przechodzimy jak gdyby, obok epokowych wydarzeń, ale dzieje się to bez fanfar, chórów anielskich i aplauzu rozmodlonych tłumów. Doniosła chwila, opowiedziana kompletnie na zimno.

Ten chłód bijący z kart opowieści, jedynie rozbudza w Czytelniku ciekawość. Dozuje nam się emocje, więc koniecznie chcemy więcej. Chcemy być może, żeby Jezus choć przez chwilę przestał być w dzisiejszym znaczeniu tego słowa: gwiazdą. Żeby stał się kimś, kogo można dotknąć, przypadkiem spotkać, poznać. Być może, tak jak mnie, zdarzy się Wam przemówić do postaci, która właśnie przechodzi nieopodal niego ulicą: przywitaj się z nim! zapytaj o coś konkretnego! no nie stój tak! to jedyna okazja, żeby z nim porozmawiać! Na tym jak sądzę, polega wyjątkowa wartość Świadka Güntera Kriegera. Ulegamy bowiem złudzeniu, podróży wehikułem czasu. I otrząsamy się z niego, na długo po posłowiu autora.