“Rozterki śmierci”, Jose Saramago

Porzućcie nadzieję, Wy, którzy szukacie w tej książce wyraźnych podziałów na dialogi i krótkich, niezłożonych po wielokroć zdań. W Rozterkach śmierci ich nie ma. Jest za to śmiertelna dawka ironii ze sprawy wydawałoby się niezmiernie poważnej. Ile razy przypadło nam się śmiać ze śmierci? I czy to w ogóle wypada?

Książka Jose Saramago, najpopularniejszego, portugalskiego prozaika, pozwala na odczarowanie tabu odchodzenia ku wieczności. Można ją określić mianem powieści utopijnej albo prozy absurdalnej. A może po prostu cudownej, niczym nieograniczonej, epickiej wizji nierealnego problemu, jakim jest kilkumiesięczny strajk Kostuchy.

Państwo, w którym nie odnotowuje się ani jednego zgonu, można by nazwać szczęśliwym. Nawet narodem wybranym. Saramago jednak, w spektakularny sposób wykazuje szereg logicznych konsekwencji, wynikających z tego, że wszyscy, chcą tego lub nie – muszą żyć. Lawina problemów, które zaskakują Czytelnika praktycznie nie ma końca, a każdemu z wymienionych, nie sposób odmówić racji bytu. Lektura wymaga ogromnej kreatywności i swobody wyobraźni, ale w zamian oferuje doprawdy znakomitą zabawę.

Autor cudownie kpi z ludzkich przypadłości. Prześmiewczy ton powieści, będzie balsamem dla duszy wszystkich tych, którzy mają odwagę pożartować z kanonów i dogmatów religii. Nie po to jednak by szkalować, ale po to, by pofolgować nieco, wrodzonym lękom i zaszczepionym obawom przed faktem, którego w realnym świecie – nie unikniemy. Wszyscy będziemy kiedyś martwi.

I pamiętajcie – śmierć pisze do nas listy, tylko w kolorze fioletu. Gorąco zachęcam do przeczytania.

Książkę do recenzji dostarczył serwis Jakkupowac.pl