“Pierwsza osoba”, Richard Flanagan

Książki ociekające cynizmem bywają trudne w odbiorze, ale mają tę cenną zaletę, że są prawdziwe. Pierwsza osoba, to podręcznik dla adeptów skutecznej manipulacji i kreacji fałszywej rzeczywistości. Przesycona obrazami pustki współczesnych gestów i produkowanych na cele komercyjne – słów. W tym konkretnym przypadku dotyczy ludzi świata literatury i show biznesu, ale Czytelnik z łatwością odnajdzie analogie do każdej innej dziedziny życia.

Richard Flanagan, przedstawia przemysł wydawniczy jako rozkładający się organizm. Autorzy nie piszą samodzielnie ani jednego słowa w swoich bestsellerach. Literaturę wysoką stanowią książki kucharskie gwiazd i pieczołowicie zmyślane biografie celebrytów. Liczy się oprawa książki. Treść jest kwestią drugorzędną.

Wraz z głównym bohaterem, pisarzem niewolnikiem, jesteśmy wysysani przez tzw. energetycznego wampira. Człowieka, który jest tylko z pozoru niepoukładany i chaotyczny. Zostajemy wciągnięci w wir pracy nad historią życia, światowej sławy oszusta, która może naprawdę zmęczyć. I choć wysiłek Czytelnika wydaje się początkowo daremny, warto go podjąć. Mniej więcej w połowie powieści bowiem, padają niezwykle trafne spostrzeżenia. Niezbyt radosne, jednak boleśnie celne. Jak gdyby sama fabuła książki była jedynie pretekstem, do ujawnienia tych kilku, głęboko poruszających konkluzji.

Doświadczenie tej lektury, z pewnością koryguje spojrzenie na wiele fundamentalnych spraw. Dawka ironii, paradoksów i braku skrupułów jest iście diabelska. Ale po tym bolesnym zastrzyku zyskujemy odporność. Na ułudę sukcesu i szczerości ludzkich intencji.

Takie szczepienie przeciw bezgranicznej ufności.

Książkę do recenzji dostarczył serwis Jakkupowac.pl

 

0 0 vote
Article Rating