Optymizm plus

Optymizm plus

Szczerze mówiąc nie rozumiem chichotu rozlicznych komentatorów na temat tego, że po ostatnich wyborach nikt nie chce się przyznać do porażki. W społeczeństwie, którego najbardziej rozpoznawalną cechę stanowi narzekanie, ja, zauważam przełom. Epokowy wręcz. W upał – za gorąco. Zimą – też za gorąco. Najmniejsze w historii bezrobocie – źle, bo pracują za miskę ryżu. Wichura – straty finansowe. Powietrze stoi w miejsu – smog. No Polakowi po prostu nie dogodzisz. Aż tu nagle, cud nad Wisłą. Rządzący i opozycja jednocześnie cieszą się z wygranej. Zamiast narzekania, optymizm.

Polacy uradowani, bo udało się przekroczyć magiczny próg 50% frekwencji wyborczej. LGBT się cieszy, bo przedarło się bez ofiar w Lublinie, przez zasieki ustawione przez tzw. „zdrowych” i „normalnych” członków społeczeństwa. Rodzice uśmiechają się na myśl o 300+ na zeszyty i ołówki a pani wicepremierka cieszy się, że do wymiany w rządowej limuzynie są na szczęście tylko zderzaki.

No trzeba się radować. Wreszcie to zrozumieliśmy.

I nie pomagają w tej sytuacji protesty personelu latającego ani też niezadowolenie z jakości dostępnych w sklepach żarówek. No po co się zżymać?

Nie mamy okrętów ani nowoczesnych samolotów, ale mamy wojska obrony terytorialnej. Sypie nam się zaufanie do kościoła katolickiego, ale za to Matka Boska jest Królową Polski. No i w końcu, co z tego, że jesteśmy krajem na dorobku, skoro mamy dodatkowy dzień wolny od pracy. Chociaż, nie wiadomo dlaczego nie cieszy się z tego Senat.

Optymizm w narodzie wraca. Dobrze, żeby się utrzymał. Przynajmniej przez kolejny rok. Z uśmiechniętą twarzą zdecydowanie łatwiej stawia się krzyżyki. Dla ateistów – to dwie przecinające się linie w obrębie kratki.

0 0 votes
Article Rating