“Morderstwo doskonałe”, John Le Carré

Wydawałoby się banalny tytuł, a jednak kryje się pod nim zupełnie niebanalna historia. Zawieszona w ledwie zarysowanych ramach czasowych opowieść o zabójstwie, ani na moment nie pozwala Czytelnikowi ulec wrażeniu panowania nad sytuacją. Ofiara w ustach jednych bywa świętą, w innych zaś bezlitosną manipulatorką i istnym udręczeniem dla otoczenia. Policja działa z pozoru bez ograniczeń, tymczasem pole jej działania napotyka na liczne bariery konwenansów i niepisanych obszarów nietykalności elit naukowych. Z pięknych i szczerych zdań, wylęgają się słowa przepełnione jadem i czystą złośliwością. Trzeba czujności, by odróżnić jedne od drugich.

Poza wątkiem kryminalnym, który prowadzony jest w książce Le Carré’a, z niezwykłą dbałością o szczegóły, istotny jest również wątek społeczny. Etykieta, zależności personalne z wątkami szantażu emocjonalnego, wykluczanie odmieńców, hipokryzja i na deser bezrefleksyjne podążanie za żelazną tradycją. Sztywność panujących reguł towarzyskich. Brak miejsca na choćby odrobinę swobody w podejściu do życia. Taka wersja rzeczywistości nieco uwiera, ale dzięki niej poszukiwanie sprawcy zabójstwa, staje się niezwykle interesujące. Poruszamy się jakby w innym świecie, a o to przecież chodzi w czytaniu.

Morderstwo doskonałe można śmiało określić mianem klasyki kryminału. Z czystym sumieniem dodać należy, doskonałej klasyki, która przyciąga zainteresowanie bez wyszukanych zabiegów i efektów specjalnych. Trzeba tylko skupić się na detalach. Drobiazgi w tej powieści mają naprawdę ogromne znaczenie.