“Mindhunter Podróż w ciemność”, John Douglas, Mark Olshaker

Autorzy tej części opowieści o profilowaniu sprawców przestępstw, skupili się głównie na dochodzeniach w sprawach dotyczących dzieci. Trudno zatem o większy ładunek emocjonalny. Ofiary na ogół są niewinne, ale małoletni, którzy stają się obiektem napaści dorosłych, budzą w społeczeństwie wyjątkowe odczucia.

“Mindhuntera..” można śmiało potraktować jako podręcznik z analizy behawioralnej, psychologii przestępstw czy samego profilowania. J.Douglas i M. Olshaker, cierpliwie wyjaśniają podstawowe pojęcia towarzyszące im na co dzień w pracy. Wiktymologia, modus operandi, sygnatura, morderczy trójkąt czy proaktywne metody śledcze – po lekturze, wszystkie te pojęcia stają się zupełnie zrozumiałe.

Zadziwiają ujawnione w książce badania statystyczne. Jednych przestępstw dopuszczają się wyłącznie kobiety. W przypadku innych wiadomo, że sprawcą jest mężczyzna. Zaskakują też wnioski. Jak ten chociażby, że niektórzy przestępcy mają tak niską samoocenę, że przyznają się do czynów, których nie popełnili. Chwilowa “sława”, jest dla nich na tyle pociągająca, że nie myślą o konsekwencjach.

Słowo klucz tej pozycji, to z pewnością – doświadczenie. Przebija z każdej właściwie, strony. Autorzy to praktycy z naprawdę imponującym stażem. Otwarcie deklarują, że nie są zwolennikami resocjalizacji i jawnie krytykują pobłażliwość wymiaru sprawiedliwości oraz biegłych specjalistów psychiatrii, którzy pracują z przestępcami.

Lekturę trzeba ocenić pozytywnie w tych obszarach, które dotyczą konkretnych przypadków. Wnioski, narzędzia, techniki śledcze, prowokacje, a przede wszystkim dokładna analiza z pozoru nieistotnych szczegółów, budzą prawdziwe zainteresowanie.

Trzeba jednak przyznać, że książka ma pewien słabszy moment. Poznajemy w nim mnóstwo szczegółów z życia jednej z przyszłych ofiar, które na dobrą sprawę, nie mają nic wspólnego z późniejszym śledztwem. Zamiarem było być może wzbudzenie w Czytelniku szczególnego rodzaju współczucia, jak w przypadku osoby dobrze znanej. Zabieg ten jednak, bardzo spowolnił całą historię i oczekiwanie na ostateczny rezultat zdarzeń, upiornie się wydłużyło.

Fakt, że w czasie opisywanych śledztw, nie stosowano powszechnie dowodów z badań DNA, jest jednocześnie wadą i zaletą “Mindhuntera…”. Z jednej strony dotykamy nieco przestarzałych metod działania policji. Z drugiej strony, trudno ukryć podziw dla kreatywności z jaką, mimo braku tak powszechnie dziś stosowanych technik, śledczy docierali do sprawców zbrodni.

Warto uświadomić sobie, tę raczej niewesołą prawdę, iż w znakomitej większości przestępstw, impulsem do popełnienia czynu zabronionego, jest jakiś czynnik intensywnie stresogenny. Zawód miłosny. Utrata pracy. Odrzucenie przez rodzinę czy znajomych. Ale to nie on jest przyczyną wyrządzanego zła. Uwalnia jedynie ciemność, którą wielu w sobie po prostu, nosi…