“Mapa i terytorium”, Michel Houellebecq

Książka pozostawia u Czytelnika wrażenie sporego chaosu. Trudno się tutaj pokusić o jednoznaczne określenie gatunku “Mapy i terytorium”. Opowieść, która rozpoczyna się jako retrospekcja ludzkiej psychiki, rozważania na temat skomplikowanej natury artysty, przeradza się w końcu w kryminał bez szczególnego dążenia do rozwiązania zagadki morderstwa. Doprawdy przedziwny sposób konstruowania historii.

Poznajemy losy dziwaka, który posiada duszę człowieka sztuki z ewidentnym problemem komunikacji ze światem. Egocentryk, żeby nie powiedzieć egoista, bez specjalnej presji ekonomicznej staje się uznanym artystycznym celebrytą za sprawą absurdalnego cyklu fotografii. Radości z sukcesu jednak, po naszym bohaterze nie sposób dostrzec nawet wyjątkowo bystrym okiem. Znudzony zarzuca pracę nad dochodowym zajęciem i zaczyna malować obrazy przedstawiające ludzi różnych zawodów. Trudno to nazwać pasjonującą historią, choć wśród bohaterów pojawia się sam Michel Houellebecq, autor książki, rosyjska piękność oraz brutalnie potraktowany przez mordercę pisarz oraz jego pies. Trudno się oprzeć wrażeniu, że książka jest reklamą francuskiego świata literatury i sztuki, a nawet francuskiego krajobrazu i historii. Każda niemal strona jest gęsto okraszona nazwiskami wielkich tego kraju oraz odnośnikami do opisów ich zasług. Akcja na tym niestety nie zyskuje.

Nie to jest jednak najbardziej męczące. Houellebecq wydaje się cierpieć na kompletny brak koncentracji. Potrafi prawie w całości przytoczyć instrukcję obsługi aparatu fotograficznego, który nabył właśnie główny bohater, a jego spacer po kolejnych odwiedzanych miasteczkach mógłby spokojnie posłużyć jako przewodnik turystyczny z wszystkimi, raczej mało istotnymi szczegółami przyrodniczo – historycznymi. Pojawiający się mimochodem pies jednej z postaci, staje się przyczynkiem to rozważań na temat zalet i wad danej rasy. Główny wątek powieści jest już i tak trudny do uchwycenia. Uciążliwe i nieustanne zatapianie się w wątkach pobocznych, utrudnia skupienie na przesłaniu książki, którym jak się wydaje jest opisanie niełatwego życia jednostki obdarzonej odmiennym od większości, sposobem odbierania rzeczywistości.

Pozycja nie porywa. W opiniach o Autorze często pojawia się wątek jego depresyjności. Owszem, to uczucie pojawia się w trakcie czytania wielokrotnie, jednak nie jest to nic świeżego, ani na tyle oryginalnego, by móc się nim w jakiś szczególny sposób zachwycać. Jeżeli macie dużo czasu i jeszcze więcej siły, żeby przebrnąć przez tą bardzo dziwną powieść – zróbcie to proszę. Choćby dlatego, by móc z czystym sumieniem docenić gros lepszych, książkowych propozycji.