“Maestro”, Marcin Kącki

“Maestro” to wstrząsająca, mocna lektura. Doskonała praca reporterska wykonana przez Marcina Kąckiego. Bez emocji, z rzetelnością prezentuje dowody i relacje rozmów, które obnażają przerażający proceder molestowania i wykorzystywania seksualnego, dzieci śpiewających w poznańskim chórze. Blisko czterdzieści lat przyzwolenia władz państwowych, kadry nauczycielskiej, opiekunów zespołu, rodziców… Mafijna wręcz, sieć powiązań i zależności. Politycznych. Finansowych. Obyczajowych. Strach przed konsekwencjami ujawnienia prawdy i posądzeniem o przewrażliwienie. Chronienie tak zwanego dobra wyższego. Kosztem traumy, z którą mierzyły się później przez całe życie, krzywdzone dzieci.

Dzięki Marcinowi Kąckiemu poznajemy mechanizmy stojące za tym wieloletnim, skutecznie działającym interesem, dla którego muzyka była ważnym acz nie najważniejszym elementem. Wojciech Krollop, skazany później prawomocnym wyrokiem za pedofilię, okazał się nie tylko doskonałym dyrygentem, ale również wyjątkowo cynicznym manipulatorem i megalomanem. Budził przerażenie i zachwyt. Przez lata budował swoją pozycję, by później bezlitośnie ją wykorzystywać.

Dojmująca jest samotność ofiar i tych nielicznych, którzy mieli odwagę przyznać, że to co widzą, nie jest normalne. Wewnętrzny sprzeciw budzi zimna kalkulacja samych rodziców, którzy w imię lepszej przyszłości swoich dzieci, zdają się przyzwalać na oczywisty gwałt na ich psychice. Jak gdyby pedofilia była po prostu kosztem. Koniecznością na drodze do sukcesu.

Autor wykazuje się świetną intuicją w kontakcie z samym sprawcą. W końcowej fazie “Maestra” podstępem doprowadza do przełamania procesu wyparcia u Krollopa. Zmusza go, w tym jednym jedynym zdaniu, do refleksji nad swoim postępowaniem, której nie wywołał u niego proces sądowy, zeznania świadków ani nawet wyrok skazujący.

Gdyby nie tragiczna w swej treści, książka byłaby doskonałym thrillerem psychologicznym. “Maestro” jest jednak przede wszystkim przestrogą. Przed tchórzostwem i zakłamaniem. Przed milczeniem wynikającym z konformizmu. Przed trudnymi do przewidzenia w przyszłości, skutkami braku odwagi cywilnej. Przed brakiem empatii.

Kiedy zawodzą powołani do reagowania ludzie i instytucje, pozostają jeszcze reporterzy i dziennikarze. Niezależność prasy, nie jest jedynie przywilejem demokracji. Jest koniecznością w cywilizowanym świecie.