“Kryptonim Kawki”, Ken Follett

Otwierając pierwszą stronę powieści Ken’a Follett’a, wyrażasz bezwarunkową zgodę na udział w operacji wojskowej na terenie okupowanej Francji. Czytając, trudno się oprzeć wrażeniu pobytu na szkoleniu operacyjnym dla agentów wywiadu. Zaczynamy zastanawiać się w jaki sposób zmienić błyskawicznie swój wygląd, którędy przemknąć pod nosem patrolu gestapo lub czego użyć by “zgubić ogon”. Świadomość ryzyka staje się nieodłącznym towarzyszem dnia, a determinacja w realizacji zadania wypełnia sens istnienia. Z Follett’em jesteśmy tam, na miejscu, między ludźmi i zdarzeniami. W akcji.

Zbliżająca się inwazja aliantów wymaga wsparcia w wielu drobniejszych akcjach sabotażowych na terenach okupowanych przez Niemców. Należy uderzyć od środka, minimalną liczbą ludzi, w jak najkrótszym czasie i przy maksymalnej sile rażenia. Wojna pochłania najlepszych ludzi, zatem pojawia się konieczność wykorzystania ochotników o, delikatnie mówiąc, znikomym wyszkoleniu. Więźniarka, arystokratka, tajemnicza piosenkarka i włamywaczka będą wkrótce oddziałem, który dokona rzeczy niemal niemożliwych.

Motorem działań dywersyjnych żołnierek bywają poza wyższymi celami również prywatne rachunki do wyrównania. Dla innych, choć może trudno w to uwierzyć, pragnienie odwiedzenia pięknego kraju. Różnorodność charakterów będzie przyczynkiem wielu zaskakujących i trudnych sytuacji. Dowodzenie operacją wojskową w takich warunkach wymagać będzie stalowych nerwów, wyjątkowej kreatywności i odwagi w podejmowaniu decyzji. Na szczęście Follett nie zostawia nas z trudnym do wykonania zadaniem samych. Przydziela nam dowódcę, za którym w rzeczywistości wielu z nas podążyło by bez wahania. Nie ma co ukrywać, że dajemy się wciągnąć w kreowaną przez niego historię i tylko dźwięk telefonu, którego zapomnieliśmy przed lekturą wyłączyć powstrzymuje nas przed włożeniem leżącego w piwnicznym kufrze munduru dziadka z epoki i wyjściem na ulicę w celu dokonania rozpoznania terenu.

Ostatnia scena jedynie utwierdza w przekonaniu, że sięgając po Kryptonim Kawki, dokonaliśmy świetnego wyboru. Wyobraźnia działa odtwarzając doskonale nakreśloną scenerię. Przed ciarkami na plecach się nie ustrzeżecie. Ale to dla tych właśnie dreszczy czytamy. Czytamy Follett’a.

Recenzja innej książki tego Autora tutaj

5 1 vote
Article Rating