“Kołysanka”, Leïla Slimani ♦♦♦

Z chirurgiczną wręcz precyzją, urodzona w marokańskim Rabacie autorka wytyka słabości współczesnego społeczeństwa. Jego wciąż niespełnione ambicje zawodowe i utopijne marzenia o idealnej rodzinie. Rozterki związane z ciągłymi wyborami życiowych priorytetów i skazane na porażkę wysiłki w zaspokajaniu własnych, ale i niestety cudzych potrzeb. Wraz z opowiadaną przez nią historią stajemy się podglądaczami codziennego życia, a w końcu mimowolnymi świadkami czającej się od pierwszych stron tragedii.

Lektura nie do końca przyjemna za to momentami boleśnie prawdziwa. Wielu Czytelników odnajdzie się w przedstawionych sytuacjach i odczuciach bohaterów. Podczas czytania kiwać głowami będziemy bezwiednie, a prostota z jaką Slimani opisuje sprawy bynajmniej nie najłatwiejsze wzbudzi szczery podziw.

Wbrew temu, do czego chcielibyśmy się przyznać, ulegamy stereotypom. Dzielimy ludzi na bardziej lub mniej przydatnych. Godnych szacunku i poniewieranych. Czujemy się lepsi wytykając ułomności innym. Prawem do szczęścia obdarzamy nielicznych poza nami samymi. Autorka Kołysanki zrzuca nas z piedestału poprawności, którego panicznie się trzymamy. Pozwala dostrzec rysy i pęknięcia w naszych systemach wartości oraz postawach wobec życia i ludzi. Wiedza ta nikogo na szczęście nie zabija. Odważnym, pozwala dostrzec błędy. Wytrwałym, stwarza okazję do pracy nad sobą.