“Klub Dantego”, Matthew Pearl

Trudno wymarzyć sobie wspanialszy debiut pisarski niż Klub Dantego. Klasyczny, wyrafinowany kryminał rozgrywający się w drugiej połowie XIX wieku. Grupa zaprzyjaźnionych znawców literatury, pochylona nad tłumaczeniem wiekopomnego dzieła Dantego, znajduje się zupełnie niespodziewanie w kręgu iście piekielnego zagrożenia. Boska Komedia staje się dla kogoś elementarzem uśmiercania kolejnych ofiar. Co najdziwniejsze, dostępna jest jedynie wersja w języku włoskim, raczej mało popularnym w Ameryce tego okresu.

Na zgliszczach równowagi psychicznej po niedawnej wojnie domowej, społeczeństwo amerykańskie nie może się nadal pozbyć uprzedzeń rasowych, rozwarstwienia ekonomicznego i upiorów zagrożenia własnej tożsamości. Natywizm, ruch głoszący apoteozę amerykańskiego stylu życia, związanego ściśle z tradycją anglosaską i strachem przed wszystkim, co nie wpisuje się w ten klimat jest przyczyną oporów przed przyjęciem włoskiego dzieła. Sytuację pogarsza jego katolicki charakter w obliczu tubylczego protestantyzmu. Strach przed innością brzmi niestety znajomo.

Nie tylko znawcy literatury będą czuć się usatysfakcjonowani. Liczne odniesienia do samej “piekielnej” Komedii, ale i do Biblii, mitologii greckiej i poezji tamtego okresu. Matthew Pearl z niezwykłym znawstwem i lekkością traktuje o świecie pisanym wierszem, a my chętnie z nim w ten świat wchodzimy. Nie każdy z nas może być poetą, ale z pewnością każdy może zostać jej beneficjentem. Autor Klubu Dantego pisze o niej prosto i pięknie.

Kryminał w stylu retro. Z tramwajami konnymi, powozami lepszej bądź gorszej jakości, wiadomościami pisanymi odręcznie i przekazywanymi za pośrednictwem posłańców. Cudowna, wiarygodna podróż do przeszłości, pełnej zapomnianych zwyczajów i postaci, ale i do zupełnie znajomych ludzkich przywar i słabości. Refleksyjna, klimatyczna i pieczołowicie skonstruowana zagadka kryminalna z wątkami przemycającymi zupełnie inne historie.