“Hotel zaświat”, Przemysław Borkowski

Hotel zaświat jest niewinnie rozpoczynającym się kryminałem, z jak najbardziej winnym zakończeniem. Sielankowy nastrój. Powrót do miejsc idyllicznego dzieciństwa. Parowy, szczyty wzgórz, łachy piachu, w niemal każdym rozdziale “płytkie wąwozy”, wąskie jary, stoki, zbocza oraz “koryto dawnego strumienia”. Tak. Wszystko to, tutaj jest. Na każdej stronie. Czujemy się jak na wiejskich wakacjach do momentu, kiedy najróżniejsze szczątki ludzkiego ciała, nie zaczynają wyrastać jak przysłowiowe grzyby po deszczu, wśród tego swojskiego, leśnego krajobrazu. Przemysław Borkowski, serwuje nam morderczą zagadkę, ale taką, która przyjemnie mało waży.

Każdy element przestrzeni jest w Hotelu… dokładnie narysowany. Kąt, pod którym przechylają się liście na wietrze, kierunki wijących się, polnych ścieżek oraz tonacja, w której wolno śpiewać okolicznym ptaszkom. Nie ma miejsca na własną interpretację. Czytelnik, który nie lubi pracować nad własnym wyobrażeniem scenerii wydarzeń, będzie zachwycony. Nie grozi mu również zadyszka. Postaci w opowieści jest zaledwie kilka, a od sceny do sceny, przemieszczają się one, delikatnie mówiąc, z lekkim ociąganiem. Lektura, z którą można przejechać weekend, nie wrzucając nawet na moment szóstego biegu.

Tajemnice z zamierzchłej przeszłości. Tylko odrobinę przemądrzałe dzieci. Stróże prawa z aspiracjami do sensacyjnych, śledczych sukcesów. A w tym wszystkim najbardziej prozaiczny z motywów ludzkich działań – zemsta. Momentami bywa w opowieści makabrycznie, momentami trywialnie. Hotel zaświat jest przykładem na to, że zajmujący, klimatyczny kryminał, można zupełnie śmiało umieścić w najodleglejszej, zapomnianej przez Boga i ludzi mieścinie i wycisnąć z jej prostolinijnej aury wszystko, czego potrzeba by się bać, ale potem zupełnie spokojnie zasnąć.

Jeden z członków Kabaretu Moralnego Niepokoju, pokazał się nam z zupełnie innej, niekomediowej strony. To odmienne, pisarskie oblicze jest nieco zaskakujące, lecz z pewnością warte poznania. Jeżeli tylko od pierwszych stron książki, uda nam się pozbyć tej, przypisanej mu łatki żartobliwości i skłonności do dowcipkowania, dostrzeżemy ciekawego, rzetelnego w swym rzemiośle, powieściopisarza.