“Golem”, Gustav Meyrink

“Golem”, to powieść zdecydowanie dla Czytelników, którzy mają odwagę szukać lektur niebanalnych. Pasjonatów, delektujących się tym cudownym momentem, kiedy z chaosu pierwszych stron, powoli wyłania się specyficzna historia.

Gustav Meyrink, którego książka ukazała się w 1915 roku, proponuje nam rzeczywistość o dosyć luźno obowiązujących porach dnia i nocy. Nie istnieje w niej prywatność własnego mieszkania. Jawa, miesza się stale ze snem, a tajne przejścia między budynkami i podziemne tunele, nie są niczym nadzwyczajnym. W świecie stworzonym przez jednego z czołowych twórców fantastyki grozy, docieramy na przykład do pomieszczeń bez drzwi albo do zaułków, z których nie ma wyjścia. Mnożą się wizje zdarzeń, potwierdzanych później przez rzeczywistość. W trakcie całej niemal opowieści, słabo sączy się światło. Zupełnie, jak gdyby istniał tylko księżyc i blask świec.

Język “Golema” jest nieco przykurzony, a epizody składające się na opowieść – najczęściej absurdalne. Nędza, przesądy, prostota i leniwe tempo życia, wyjątkowo pasują do naszych wyobrażeń o ludziach z początku XX wieku. Postacie przenikają przez siebie. Wspomnienia jednych, przechodzą na własność innych bohaterów. Nic nie jest powiedziane wprost. Zrozumienie treści wymaga sporo skupienia. Wszystko to razem, czyni lekturę trudną, ale jednocześnie niezwykle oryginalną.

“Golema” warto oceniać z perspektywy czasu, w którym powstał. Trzeba pozbyć się wszystkiego, co wiemy o współczesnej fantastyce. Cofnąć się do 1915 roku, by stać się eksperymentalnym odbiorcą, tak jak autor, eksperymentuje z nowym w jego epoce, gatunkiem. Mistyczna opowieść Meyrinka, zasługuje na przyjęcie przez współczesnego Czytelnika, jako przepustki do świata magii. Magii, trzymanej jeszcze na uwięzi. Pojmowanej w sposób tradycyjny. Miano klasycznej fantastyki, jest w tym przypadku jak najbardziej adekwatne.