“Elegia dla Bidoków”, J.D.Vance

Bidoki, to określenie białej, biednej klasy robotniczej w Stanach Zjednoczonych. Z tej właśnie warstwy społecznej wywodzi się autor “Elegii dla Bidoków”. W swojej książce, bazując na własnych doświadczeniach, przedstawia złożony proces wychodzenia z tzw. wrodzonej bezradności. Bez sztucznych upiększeń, opisuje najbliższych członków swojej rodziny. Wśród licznych wad i popełnianych błędów, zachowują oni jednak swoje głębokie przywiązanie do rodziny i pragnienie jej szczęścia, mimo wszystko.

Według J.D. Vance’a, droga do lepszego życia jest kombinacją okoliczności, szczęścia, przynajmniej namiastki domowej stabilizacji oraz obecności choćby jednej, służącej za autorytet, osoby. Odwaga, ciężka praca i samozaparcie stanowią tutaj warunek konieczny, bez którego nawet szczęście niewiele pomoże.

Lektura o tyle cenna, że nie spotkamy w niej ani grama fikcji. Swoje dziecięce dramaty, dorosły już autor, był zdolny zinterpretować pod kątem ich bezpośredniego wpływu na jego dalsze losy. Co ciekawe, na swoim przykładzie pokazuje również schematy pewnych zachowań i konsekwencji wyborów części amerykańskiego społeczeństwa. Nie moralizuje jednak. Nie podaje gotowych rozwiązań. Jego oceny nie są jednoznacznie negatywne, ponieważ stara się dotrzeć do sedna problemów. Widzimy je z wielu perspektyw.

Książka, mimo tematyki, napisana lekko. Dotrze do każdego.

Na próżno szukać w niej patosu czy gloryfikowania postaci.

Wszystko to razem sprawia, że staje się niebywale wiarygodna.