“Czarci pomiot”, Margaret Atwood

Czarci pomiot, to brawurowo opowiedziana historia z klasycznym dramatem Szekspira u podstaw. Margaret Atwood bezkompromisowo wprowadza nas w świat teatru, interpretacji, z pasją granych ról, przedziwnych kostiumów i scenografii. Sztuka jest rozkładana na części pierwsze. Poznajemy motywy postaci, ich głęboko skrywane lęki i talenty. Stajemy się widzami Burzy. I nie byłoby w tym może niczego szczególnego, gdyby nie fakt, że obsadę aktorską stanowią ludzie skazani na więzienie. Sceną jest zakład penitencjarny. Rekwizyty pochodzą ze sklepu zabawkowego, a kostiumy z seks shopu.

Przestępczy światek przynosi ze sobą specyficzny humor. Język podziemia zostaje w oryginalny sposób spacyfikowany przekleństwami, żywcem ściągniętymi z szesnastowiecznego dramatu. Efekt jest przezabawny. Bohaterowie po przejściach budzą ogromną sympatię. Jest w nich kreatywność, zapał i odwaga do podejmowania wyzwań.

Rolę przewodnika tych specyficznych postaci, pełni doświadczony reżyser. Również po przejściach. Z tragedią osobistą i zawodową w życiorysie. Wszyscy razem, stanowią niezwykle zgraną, dowcipną i twórczą trupę teatralną, z którą Czytelnikowi z każdą stroną, będzie coraz trudniej się rozstać.

Niezwykle optymistyczna, nieco wyidealizowana opowieść, której prawie każdy chciałby być częścią. Niekoniecznie jako odsiadujący więzienie przestępca, ale z pewnością jako członek wzajemnie rozumiejącej się grupy. Zespołu, który już bardziej zróżnicowany być nie może, a mimo to, doskonale ze sobą współpracuje. Cel grupy, przyćmiewa tu cele indywidualne. Jest zaufanie. Jest wspólny wysiłek. Jest pasja.

Relaksująca, inteligentna i skandalicznie zbyt krótka lektura.