“Chrobot”, Tomasz Michniewicz

 

Tomasz Michniewicz, swoją książką pozwala nam żyć. Siedem razy.

Z perspektywy wygodnego fotela, przy cudownym aromacie kawy, Czytelnik pomieszkuje sobie w mahalli, albo ulega społecznej presji najlepszego, możliwego wykształcenia i etosu pracy w Japonii. Jest jednocześnie białym strażnikiem rezerwatu w czarnym Zimbabwe i nastolatkiem w Springfield w stanie Missouri, po doświadczeniach z rakiem w dzieciństwie. Wszystkie postacie są prawdziwe. Każdy z nas, mógł zostać tutaj opisany.

Autor ” Chrobotu” przygląda się wielu zagadnieniom. Interesuje go na przykład praca i poziom zarobków, religia, znaczenie tradycji, podejście do miłości czy do wychowywania dzieci. W tym samym czasie, ale w zupełnie odmiennych regionach świata.

Ocenę, pozostawia na szczęście Czytelnikowi. Wyposaża go jedynie w dosyć obszerną wiedzę o determinantach tych “odmiennych światów”. Resztę pracy może on wykonać sam.

W niektórych przypadkach, zdecydowanie łatwiejsze będzie jednak, pozostawienie opisanych zdarzeń, bez ich osądzania…

Po lekturze książki Michniewicza pojawia się pewien zasadniczy dylemat. Czy istnieje jakaś jedna, uniwersalna dla wszystkich, najlepsza reguła, którą należy się kierować w życiu? Jedna religia? Jeden system wartości? Jakaś złota zasada, której stosowanie zagwarantuje szczęśliwe i bezpieczne życie? Tam, gdzie się urodziliśmy.

Trudno na to pytanie odpowiedzieć, choćby tylko ze względu na fakt, że samo szczęście, czy bezpieczeństwo, nie dla wszystkich oznacza to samo. To dobrze i źle. Dobrze, bo być może nie ma czegoś takiego, jak zła decyzja. Skoro nie ma tej idealnej. Źle, bo nie ma się czego trzymać. W przypadku niepowodzenia, nie ma kogo lub czego, winić.

Jedyną, praktyczną dla człowieka współczesnego regułą, wydaje się tu otwarty umysł. Gotowość do ewentualnej rewizji poglądów. Dopuszczenie do siebie myśli, że inaczej, nie oznacza z zasady – gorzej.

Doświadczenie tej książki, z pewnością otwiera. Na początek, oczy.

“… Magia to stworzenie nowego istnienia siłą niezachwianego przekonania…”

Wbrew pozorom, to bardzo wiele tłumaczy.