“Boginie z Zitkovej”, Katerina Tuckova

“Boginie z Zitkovej” są najlepszym przykładem tego, że warto sięgać po perełki literatury czeskiej. Katerina Tuckova, mimo podjętego tematu magii i czarów, wyśmienicie wplata niecodzienną historię, w jak najbardziej codzienną rzeczywistość. Nie ma tu mowy o fantastyce. Jest za to cudowna, niezwykle zajmująca opowieść o kobietach, obdarowanych wyjątkowymi zdolnościami. Boginie, bo tak się nazywały, wykorzystując zioła, tradycyjne rytuały i zaklęcia, pomagały ludziom w czasach, kiedy dostęp do powszechnej medycyny był jeszcze odległym marzeniem. Dziś być może, nazwano by je bioenergoterapeutkami, albo zwolenniczkami leczenia naturalnego. Przez stulecia borykały się z ideologiami, które zawsze miały problem z ich zdefiniowaniem.

Kościół pomstował na pogański charakter ich praktyk. Nazizm próbował wpleść ich istnienie w potwierdzenie tezy o starogermańskim pochodzeniu ziem, na których bytowały. Komunizm natomiast, upatrywał w boginiach wrogów postępu socjalistycznego. Zadziwiające, że ich odmienność, dla wszystkich tych ideologii i światopoglądów, stanowiła niezmiennie zagrożenie.

Leczyły choroby, nastawiały pogruchotane kości. Pomagały w przypadku niepłodności, a czasem w problemach psychicznych. Używając jednocześnie modlitw i zaklęć. Były czczone i znienawidzone. Wzbudzały szacunek, ale i zawiść. Ludzka pamięć w przypadku uzdrowień, okazywała się wyjątkowo krótka. Wdzięczność, w ekstremalnych okolicznościach, zmieniała się w pogardę.

“Boginie z Zitkovej”, stanowią niebywałą gratkę dla zwolenników prozy śledczej. Główna bohaterka, uparcie poszukuje dokumentów w rozlicznych archiwach i zbiorach państwowych, ewidencjach parafialnych, w gazetach i teczkach tajnych służb. Co ciekawe, autorka starała się maksymalnie upodobnić dokumenty wykorzystane w powieści do tych, które rzeczywiście znalazła w czasie zbierania materiałów do książki. Dzięki temu, Czytelnik ma dojmujące wrażenie realności opisywanych wydarzeń.

Jest to również opowieść o ludzkich słabościach. Zazdrości, donosicielstwie, gwałtowności. Jest po części rozważaniem nad tym, w co wierzyć. I czy trzeba koniecznie wybierać między sacrum a profanum.

Nietuzinkowy temat. Zwięzły język. Ciekawe wątki historyczne i trafna analiza ludzkich zachowań. Urzekający nastrój i świetnie kontrolowane poczucie napięcia. Na deser – zaskakujące zakończenie. Po prostu idealna, czytelnicza mikstura.