“Blizny”, Marek Stelar

Dawka słów u Stelara wymierzona jest z aptekarską dokładnością. Razem z Tomaszem Rędzią, główną postacią rozpoczynającej się Bliznami serii, ślęczymy nad materiałem dowodowym, przesłuchujemy świadków, próbujemy szukać motywów. Z pozoru niezapowiadająca głębszych podtekstów sprawa odnalezienia niezidentyfikowanych zwłok, niebawem ujawni barwny korowód podejrzanych, zamieszanych, pokrzywdzonych oraz bardziej lub mniej wiarygodnych świadków dramatycznych zdarzeń z przeszłości. Jak wymagającym cierpliwości uczniom, Stelar da nam czas na samodzielne dochodzenie do rozwiązania zagadki, ale proces ten nie zawsze będziemy mogli określić mianem komfortowego.

Zaboli nas chłód kalkulacji. Sponiewiera świadomość, że przyjaźń to farsa, lojalność to frazes, a zaufanie czyni z nas ofiarę. Żałoba po stracie odbierze nam rozum, zaś wiara w poczucie misji zaprowadzi na manowce. Stanie się tak dlatego, że trudno przy tej lekturze znaleźć się z boku. Jest realnie. Czerstwo wręcz. Ustalenia. Fakty. Wnioski. Intuicja i czytanie mowy ciała. Pojawiają się i wątki poboczne, ale jak już wspomniano na wstępie, jest ich tylko tyle ile trzeba.

Wybierając Blizny musimy mieć świadomość, że nie sięgamy po czystą rozrywkę. Decydujemy się na rzetelny kryminał. Napisany ze znawstwem gatunku i precyzją w przekazie. Przyglądający się mrocznym stronom ludzkiej natury, jednak bez brodzenia w jeziorze krwi i bez efektownych, literackich fajerwerków. Marzenia o tropieniu przestępców spełniają się Czytelnikom Blizn. Przynajmniej na ten jeden, nieco dłuższy wieczór. Łatwo Stelarowi uwierzyć, chociaż … przyjaźń to farsa, a lojalność to frazes….

e-book dostępny na https://upolujebooka.pl/oferta,122305,blizny.html

 

 

5 1 vote
Article Rating