“Agonia dźwięków”, Jaume Cabre

Klasztor. Reguła zakonna. Pustkowie w górach. Umartwianie się i ścisła pokuta. Nawet z tak nudnych okoliczności, Jaume Cabre komponuje lekturę doskonałą. Pisze o rzeczach niebywale subtelnych dla ludzkiej psychiki. Poczuciu osamotnienia, zwątpieniu w dobro, tęsknocie za tym, co przynosi radość i szczęście. O uwikłaniu w sztucznie ustalone zasady, które z czasem przyjmują coraz mniej rozsądną formę.

W “Agonii dźwięków” autor buduje wyjątkowe postacie. Spotykamy tutaj stu trzydziestoletnią, niewidomą zakonnicę, która nie opuszczając swojej celi, doskonale odczytuje wszystkie niuanse, dokonujące się na terenie klasztoru. Jasnowidz, a może zwyczajnie doświadczona, mądra kobieta? Jest brat Junoy, którego miłość do muzyki, zostaje odczytana jako sprzeniewierzenie się Bogu. Najwyraźniej jednak, zarysowuje się figura charyzmatycznej matki przełożonej, zatracającej się w miarę upływu czasu, w fanatycznym przestrzeganiu reguł zakonnych, co ostatecznie doprowadza do tragedii.

Każda z sióstr dzięki “Zwyczajnikowi” wie w jaki sposób wolno jej obracać głową, na co patrzeć, w jakim tempie się poruszać. To ów dokument, sporządzony przez człowieka, wyznacza częstotliwość kąpieli, tematy i miejsca rozmów oraz reguluje w sposób drastyczny, godziny snu.

Podobnie jak w “Mistrzu i Małgorzacie” Bułhakowa, znamienne jest bezpośrednie spotkanie z szatanem, chociaż nie odgrywa on tutaj tak doniosłej roli. Również w “Agonii dźwięków” demon zła jest postacią dowcipną i cyniczną. Urzeka wręcz dystansem do świata i swobodą, z jaką odnosi się do życia i śmierci.

Jaume Cabre, tak jak w przypadku wcześniej recenzowanego “Jaśnie Pana”, roztacza nad swoją opowieścią szczególny urok, dzięki któremu trudno o niej zapomnieć jeszcze długo, po przeczytaniu ostatniej strony.

Wydawnictwo Marginesy, oddaje w ręce Czytelnika naprawdę doskonałe co, do treści książki Cabre, ale forma w jakiej zostały wydane, budzi prawdziwy podziw. Twarda oprawa. Wygodny format. Doskonale zaprojektowane okładki. Kremowy, szorstki papier i wreszcie klasyczna czcionka oraz wiersze oddzielone podwójnymi przerwami. To wszystko potęguje przyjemność z lektury.

Będziemy z pewnością w Wiedzienniku sięgać już wkrótce, po kolejne pozycje z tego cyklu.